Czy zniszczą tradycyjne wzorce społeczne?
Zmodyfikowano: 14-03-2015

Czekamy, kiedy UE upomni się u polskiego rządu o Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Czekamy, kiedy większość parlamentarna (PO-PSL-SLD i Ruch Palikota) zrealizują w polskim Sejmie żądania brukselskich urzędników (stosowny projekt czeka na uchwalenie). Czekamy, kiedy zawarte w projekcie rozwiązania legislacyjne, wprowadzane pod pretekstem potrzeby ochrony dzieci i kobiet, zniszczą tradycyjne wzorce społeczne. Na tych wzorcach opiera się istnienie polskiego narodu, bez tych wzorców Polacy staną się bezwolną, chorą moralnie masą, którą będzie można dowolnie manipulować.
Dostaję od jakiegoś czasu sporo maili z całego kraju na moją skrzynkę poselską w sprawie Konwencji z apelami o jej odrzucenie. Co ciekawe, większość moich respondentów to kobiety. Mają nie tylko wiedzę, są świetnie zorientowane, o co chodzi w projekcie, ale przede wszystkim mają instynkt samozachowawczy.
Iwona Zielińska pisze: „Konwencja w rzeczywistości nie stanowi skutecznego instrumentu zapobiegania i zwalczania przemocy, natomiast forsuje ideologiczną teorię o przemocy jako zjawisku motywowanym genderowo”. I dodaje: „Dla prawdziwej celowości Konwencji jest istotny jeden zapis 1 art. 12: <>. Zapis sugeruje wprost, że za zjawiskiem przemocy stoi polska tradycja i heteroseksualna rodzina.” I odzywiście według Konwencji istną plagą są mężczyźni.
Janina Korzińska z Białegostoku zauważa, że: „Dzieci, którym narzuca się informacje o ich prawach w zakresie seksualności, a pomija obowiązki i ryzyko wynikające z używania tego prawa, staną się niezdolne do wchodzenia w odpowiednie relacje małżeńskie i rodzicielskie. A rodzicom, którzy sprzeciwią się tego typu edukacji i będą nadal wychowywać dzieci do wartości rodzinnych,  będzie grozić więzienie jak w innych <<postępowych krajach>>”.
Natomiast Agnieszka Trojanowicz stwierdza, że: „Dzięki konwencji, na mocy art. 14, edukatorzy genderowu będą mieli pełny dostęp do placówek edukacyjnych, będą mogli zmieniać podstawę programową i treści podręczników. W konsekwencji wprowadzą do szkół edukację seksualną typu B, której sprzeciwia się większość polskich rodziców”. Jej zdaniem „dzieci, którym narzuca się informacje o ich prawach w zakresie seksualności, a pomija obowiązki i ryzyko wynikające z używania tego prawa, staną się niezdolne do wchodzenia w odpowiednie relacje małżeńskie i rodzicielskie. A rodzicom, którzy sprzeciwią się tego typu edukacji i będą nadal wychowywać dzieci do wartości rodzinnych,  będzie grozić więzienie jak w innych <<postępowych krajach>>”.
Nie mam wątpliwości, że dokument jest jałowy i niezgodny z Konstytucją RP, ale również bardzo niebezpieczny. Jej niezgodność z polską ustawą zasadniczą dotyczy przede wszystkim artykułów odnoszących się do małżeństwa i rodziny oraz tych, które dają bezsprzeczne prawa rodzicom do wychowywania swoich dzieci według własnych przekonań, co daje im pierwszeństwo w decydowaniu o kształcie edukacji, a także z art. 25 ust. 2, który zobowiązuje władze publiczne do bezstronności w sprawach światopoglądowych i filozoficznych, czyli nie zezwala na promowanie żadnej ideologii, również gender. Dla tej władzy nie ma to jednak najmniejszego znaczenia, ponieważ gender to jej światopogląd.
Należy zauważyć, że eksperci Ordo Iuris przytoczyli wyniki badań przygotowane przez unijną Agencję Praw Podstawowych, z których wynika, że państwa, które utożsamiają przemoc wobec kobiet z brakiem równości między płciami, borykają się w znacznie większym stopniu z przemocą domową niż antygenderowa Polska. Średnia udokumentowanej policyjnie przemocy w Unii Europejskiej to 33 proc. Dla przykładu w Danii problem dotyczy 52 proc. kobiet, w Finlandii 47 proc., w równościowej Szwecji 46 proc., w Holandii 45 proc., a w Polsce 19 proc, co świadczy o tym, że Polska nie potrzebuje konwencji przemocowej.
Konwencję trzeba odrzucić, bo nie tylko nie wprowadza nowych, realnych instrumentów pomocy ofiarom przemocy domowej, a sam dokument pod przykrywką pięknych, słusznych deklaracji, de facto będzie groźnym narzędziem do programowania społeczeństwa, faktycznej inżynierii społecznej, która zniszczy ludzką godność w duchu komunistyczno-anarchistyczno-feministycznym. Musimy solidarnie przeciwstawiać się projektom zniszczenia tradycyjnych wzorców społecznych, wartości na których zbudowano polską rodzinę.

Artur Górski

artur-gorski.waw.pl

Komentarze


Czytaj także:

LechKaczynski.org Ruch Społeczny im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Alternatywa Pol(s)ka bez kompleksów Program PiS 2014 Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów PiS.tv Prawa Strona Północnego Mazowsz Biuletyn Informacji Publicznej PiS