Śródmieście. Miasto już nie jest nasze?
Zmodyfikowano: 17-12-2014

Cisza przed burzą...

Pierwsza część sesji przebiegła wyjątkowo spokojnie. Nie wliczając drobnych wzajemnych przepychanek i uszczypliwości między radnymi PO i PiS, wszystko szło zgodnie z planem. Przeniesiony przez Platformę Obywatelską z Mokotowa Wojciech Turkowski bez większych problemów wygrał głosowanie na stanowisko burmistrza Śródmieścia. Jedyne co musiał zrobić, to odpowiedzieć na kilka pytań – głównie ze strony opozycyjnych radnych. Usłyszeliśmy ogólnikowe deklaracje o chęci współpracy i dialogu w kwestiach takich jak reklama wielkopowierzchniowa, bezdomność, konsultacje społeczne czy dodatkowe kompetencje dla rad osiedli. – Zawsze będę słuchał radnych, w tym radnych opozycyjnych – przekonywał, na co usłyszał w odpowiedzi od radnego Górskiego (PiS), iż „cieszy chęć współpracy, nie cieszy jednak brak konkretów”.

Wynik głosowania: 14 głosów za i 10 przeciw (przy 1 nieobecności) sugerował, że spójność aliansu PO z aktywistami Miasto Jest Nasze pozostała nienaruszona.

Bez większych problemów przeszła również propozycja szerszego niż w poprzedniej kadencji, bo pięcioosobowego, zarządu dzielnicy. Platforma Obywatelska deklarowała, że przyczyni się to do poprawy jakości zarządzania Śródmieściem oraz pozwoli lepiej realizować zapisy porozumienia koalicyjnego. PiS argumentował z kolei, że jeden członek zarządu mniej to co najmniej 100 tysięcy złotych oszczędności w dzielnicowym budżecie.

i grom z jasnego nieba!

Nowo wybrany burmistrz zaprezentował kandydatury do zarządu. Platforma zarekomendowała – zgodnie z przewidywaniami – Krzysztofa Czubaszka oraz Andrzeja Zielińskiego.

Wydawało się, że gdy przyjdzie do prezentacji twarzy MJN, usłyszymy zapowiadane przez stowarzyszenie nazwiska Jana Mencwela oraz Aleksandry Jaworskiej-Surmy. Nic bardziej mylnego. Zamiast nich padły zupełnie inne kandydatury – Mateusza Siepielskiego, związanego z Republikanami prawnika z UKSW oraz architekta Pawła Suliga.

Na sali zapanowała konsternacja. Atmosfery nie uspokoił lider MJN, Jan Śpiewak, który wkrótce potem zabrał głos. – Podane kandydatury są kandydaturami koalicji PO z radnymi Michałem Sasem, Andrzejem Kozickim i Ewą Czerwińską – stwierdził Śpiewak.

Radni Prawa i Sprawiedliwości – w obliczu zaistniałej sytuacji – pytali, jaka jest nazwa i skład klubu, tworzonego przez ludzi wybranych z list MJN. Dyskusję ucięli reprezentanci nowej-starej koalicji, deklarujący, że głosowany jest skład zarządu dzielnicy, nie zaś kwestie przynależności klubowej. – Przecież jednym z punktów umowy koalicyjnej była kwestia przejrzystości władzy – drwili przedstawiciele opozycji.

Zaproponowani przez Turkowskiego członkowie zarządu otrzymali 13 głosów przy 11 nieważnych.

Miasto jest podzielone

MJN przygotowało komunikat prasowy o rozstaniu z trójką radnych. Jedynym reprezentantem stowarzyszenia w Radzie Śródmieścia pozostał zatem jego lider, Jan Śpiewak. Trójka buntowników – Sas, Kozicki oraz Czerwińska – nadal pozostają języczkiem u wagi w nowej radzie, bez których ani PO, ani PiS nie mogą liczyć na większość głosów.

Śpiewak: Przechodzę do kontrolowania władzy. Zarząd potrzebuje MJN, bo to jest nasz program

Po zakończeniu obrad, Jan Śpiewak przyznał, że zachowanie radnych – w tym przewodniczącego nowej rady i wiceprezesa MJN – traktuje jako zdradę. – Michał Sas działa zgodnie z własnymi interesami, a nie interesami całego stowarzyszenia. Jest to dla nas absolutnie niezrozumiałe. Jego decyzję odbieramy jako zdradę naszych ideałów i zdradę stowarzyszenia – komentował. Śpiewak przyznaje też, że umowa koalicyjna została podpisana bez jego udziału. – Nie jest to umowa między całym stowarzyszeniem, ale między klubem radnych, którzy za to zadeklarowali, że będą działać zgodnie z decyzjami zarządu MJN. Jak widać, nie dotrzymali słowa. Polityka zmienia ludzi – dodał.

 

Lider Miasto Jest Nasze przyznał, że zostaje w radzie sam. – Przejdę do tego, w czym jestem dobry, czyli do kontrolowania władzy i sprawdzania czy nasz program i nasze postulaty są realizowane – przekonywał.

– Nie było między nami zgrzytu programowego. Był natomiast zgrzyt o to, kto najlepiej ten program będzie realizował – przyznał Andrzej Kozicki. W rozmowie z „Polityką Warszawską” przekonuje, że Śródmieście ma przed sobą wiele ważnych zadań. Nie tylko sprawy estetyczne, ale przede wszystkim walka z ludzką krzywdą – mówi. – Praca w zarządzie wymaga ogromu pracy. Zarekomendowaliśmy pracoholików – dodaje.

Emocje na sali długo po spotkaniu pozostawały wysokie. Z pewnością nie opadną one również w środowisku miejskich aktywistów, intensywnie dyskutujących o powyborczych strategiach... ponownie.

politykawarszawska.pl

Komentarze


Czytaj także:

LechKaczynski.org Ruch Społeczny im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Alternatywa Pol(s)ka bez kompleksów Program PiS 2014 Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów PiS.tv Prawa Strona Północnego Mazowsz Biuletyn Informacji Publicznej PiS