Kandydaci Prawa i Sprawiedliwości przegrali w dużych miastach, ale wyniki, jakie uzyskali, pokazują, że partia Jarosława Kaczyńskiego toczy coraz bardziej wyrównany pojedynek z Platformą Obywatelską - uważa Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wyniki kandydatów PiS są całkiem niezłe, są wyższe niż w poprzednich wyborach samorządowych 2010 roku; one wskazują na wyraźne wzmocnienie Prawa i Sprawiedliwości

— powiedział PAP Flis.

Jak zaznaczył, choć trudno oczywiście mówić o sukcesie, bo kandydaci PiS jednak przegrali, to wyniki, jakie uzyskali w dużych miastach, można traktować jako „pewien prognostyk na przyszłość”.

Tu i teraz oni przegrali, bo w tych wyborach nie ma znaczenia, czy się przegrało uzyskując 20 czy 48 proc. poparcia. Władza drugiej strony jest taka sama

— zaznaczył socjolog.

Natomiast, kontynuował Flis, jeśli wziąć pod uwagę „nadzieje PiS w przyszłorocznych wyborach prezydenckich czy parlamentarnych, to te wyniki pokazują, że PiS choć przegrane, to toczy bardziej wyrównane pojedynki niż przed czterema laty”.

Dystans między PiS a PO rzeczywiście się skrócił

— dodał.

Według Flisa o skali mobilizacji elektoratu PiS w odpowiedzi na oskarżenia Jarosława Kaczyńskiego dotyczące sfałszowania pierwszej tury wyborów samorządowych przekonamy się dopiero, gdy będziemy znali szczegółowe dane dotyczące frekwencji.

To będziemy wiedzieli dopiero po podliczeniu frekwencji. Dopiero wtedy będzie można powiedzieć, czy to są lepsze wyniki PiS w wyniku mobilizacji elektoratu tej partii, czy też może raczej w wyniku demobilizacji elektoratu Platformy Obywatelskiej

— zaznaczył.

Jak dodał, ten sam wynik da się bowiem uzyskać w obu tych sytuacjach: wtedy, gdy wyborcy PiS się mobilizują, idzie ich do wyborów więcej niż w pierwszej turze, albo wtedy, gdy idzie ich tyle samo, ale jednocześnie do urn idzie mniej wyborów innych partii.

Ponadto, według Flisa, być może, gdyby nie padały oskarżenia o sfałszowaniu wyborów, to wyniki PiS byłyby jeszcze lepsze.

Spór, czy wybory zostały sfałszowane czy nie, był tak naprawdę sporem przede wszystkim na linii PiS-PSL, która to linia nie decydowała o wynikach drugiej tury w dużych miastach. Poza tym do wyborów prezydenckich nie były zgłaszane żadne zastrzeżenia

— zaznaczył socjolog.

Na razie znamy wyniki w dużych miastach, zobaczymy jak to będzie w innych miejscowościach. Na zachodzie kraju PiS ma większe poparcie w większych miejscowościach niż mniejszych

— dodał.

PiS przegrał II turę wyborów samorządowych w sześciu największych polskich miastach; tryumfują kandydaci PO i niezależni - wynika z sondażu Ipsos. Prezydentem Warszawy ponownie została Hanna Gronkiewicz-Waltz; Wrocławia - Rafał Dutkiewicz, Krakowa - Jacek Majchrowski.

Jak wynika z sondażu przeprowadzonego dla TVP1, TVN24 i Polsat News, Paweł Adamowicz ponownie będzie prezydentem Gdańska; stery w Poznaniu przejmie Jacek Jaśkowiak, a w Katowicach - Marcin Krupa.

ansa/PAP