Ostatnie decyzje polskiego nadzoru finansowego - KNF-u hurtowo niezatwierdzające aż 7 prezesów SKOK-ów, w tym również prezesa Kasy Stefczyka - największego i najlepszego SKOK-u mającego 15 mln zł zysku za I-sze półrocze i ponad 7 mld zł aktywów, przypomina najgorsze czasy powojennej polskiej historii gospodarczej, kiedy to władza polityczna i podległe jej instytucje decydowały o tym kto w prywatnej firmie może być szefem, a kto nie i to dlatego, że władza go nie lubi i mu nie ufa.

Mimo bardzo przyzwoitych wyników Kasy Stefczyka, podlegli premierowi D. Tuskowi urzędnicy KNF-u stwierdzili, że brakuje im ze strony zarządzających siedmioma SKOK-ami - rękojmi ostrożnego i stabilnego zarządzania kasą. Ale, najprawdopodobniej tą prawdziwą przyczyną były słowa wypowiedziane przez samego premiera D.Tuska, szefaPO na konferencji prasowej w 2006 r. w Poznaniu „bo, nie chodzi o Kasy Oszczędnościowe na samym dole, chodzi bardziej o wierchuszkę, o organizatorów i założycieli SKOK-ów”. Czyli, że od początku w tej coraz bardziej bezwzględnej wojnie z polskimi SKOK-ami, bardziej chodziło o politykę niż o biznesową racjonalność.

Obecnie widać jak na dłoni, że kogo władza nie lubi tego zniszczy i że jak mawiał na taśmach hańby MSW B. Sienkiewicz władza zawsze „może pokazać, że można okraść delikwenta bardziej”. Tyle, że obecna władza i podlegli jej urzędnicyKNF-u wyjątkowo wybiórczo i tendencyjnie stosuje ową klauzulę braku rękojmi ostrożnego i stabilnego zarządzania. Gdy kierownictwa niektórych bankówdziałających w Polsce były podejrzewane, a nawet oskarżane o poważne nieprawidłowości gdy prowadzono postępowanie prokuratorskie w sprawie podejrzenia prania pieniędzy przez jeden z banków, przez wietnamską mafię na miliardowe kwoty, gdy zarządzający innych banków notorycznie oszukiwali własnych klientów, manipulowali spreadami przy kredytach walutowych we franku szwajcarskim, manipulowali stopą WIBOR, tej wiarygodności i rękojmi ostrożnego i stabilnego zarządzania jakoś nie utracili w oczach KNF-u. Ci bankowi zarządzający i prezesi są jak widać nadal wzorem zarządzania i są godni zaufania ze strony KNF-u. Wszystkie decyzjeKNF-u, nie tylko te ostatnie mogą się okazać z mocy prawa nie ważne, gdy tylko Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnie o niekonstytucyjności zaskarżonej ustawy o SKOK-ach, na podstawie której KNF je podejmował. Tyle tylko, że wówczas już nie będzie rządu premiera D.Tuska i obecnych szefów KNF-u, ale będą miliardowe odszkodowania do wypłacenia dla spółdzielni finansowych SKOK-ów, ich twórców, zarządzających, jak i samych spółdzielców. Niewątpliwie zbliża się ten czas kiedy będzie można wyjaśnić rolę instytucji państwowych, KNF-u, czołówych polityków rządzącej jeszcze PO, ludzi służb i mediów oraz lobby bankowego w tej zorganizowanej krucjacie przeciwko polskim SKOK-om.

Ta szeroko zakrojona akcja i niezwykle konsekwentne działania wymierzone przeciwko spółdzielniom finansowym w Polsce przy dodatkowo wielkiej, medialnej akcji dyskredytowania i szkodzenia tym instytucjom, najwyraźniej mają na celu ich całkowite wyeliminowanie z polskiego rynku finansowego i to jeszcze przed wyborami, w wyniku których PO utraci władzę. A, może chodzi właśnie o to, by już teraz przygotować stołki dla polityków PO, z których znaczna część straci swe dobrze płatne stołki już w wyników jesiennych wyborów samorządowych. Z pewnością trzeba będzie precyzyjnie zbadać działania organów instytucji państwa w stosunku do całkowicie prywatnych podmiotów spółdzielczości finansowej, legalnie działających z wielką tradycją, jakimi są właśnie SKOK-i.

Wtedy dopiero będzie można ujrzeć te prawdziwe powiązania rządzącej ekipy, politykówPO, mediów, służb specjalnych, reklamodawców i zagranicznych banków działających w Polsce. Tego swoistego „układu zamkniętego” wymierzonego w polskie unie kredytowe. Warto będzie wyjaśnić skąd pochodziły inspiracje do prowadzenia tajnych działań operacyjnych wymierzonych zarówno przeciwko samym spółdzielniom, jak i ludziom związanych ze SKOK-ami. Jakie były mechanizmy tego „politycznego spisku” ludzi władzy używających instytucji państwa, mediów i wsparcia lobby bankowego do eliminowania biznesowych konkurentów z polskiego rynku. Wiadomo, że kto płaci ten wymaga, ale wiejący w Polsce coraz silniej wiatr zmian, być może umożliwi dotarcie do prawdy i pozwoli przywrócić właściwą rolę i rangę tych którzy ciągle czują i myślą po polsku.