W mojej najnowszej książce (Ekonomia w matriksie, premiera we wrześniu) pokazuję, że 7 procent siły roboczej dobrowolne opuszcza Polskę i wybiera życie gdzie indziej. W każdym normalnym kraju doprowadziłoby to do jakiejś refleksji, byłyby debaty u dzieci resortowych, ale nie w Polsce. Tutaj nikt nie dostrzega problemu, resortowi w mediach zajmują się duperelami, z angielska fadami (fads), oraz wrzutkami od towariszczy lub komaradów.

Sukces przyćmiewa sukces. Komaradzki dyskont otwiera kolejny mega magazyn w mieście, które przyjęło moją babcię wracającą z gułagu z Kazachstanu, w małym pokoju bez toalety, ale w porównaniu z gułagiem to był Hilton. I jest wielki sukces, będą miejsca pracy za minimalną krajową w dyskontach, media przeżyją kolejny orgazm dopochwowy. A może właśnie dlatego młodzi odpalają do jukeja, jak być pakowaczem to lepiej za kilo kłidów, niż koli złociszy, per monf.

Ci co zostali patrzą i się dziwują. Jak towariszczy rozwalili samolot z najwyższymi polskimi władzami państwowymi, to ryży oddał śledztwo tymże towariszczom. Ale jak zginęli turyści z Niderlandów, to śledztwo będzie międzynarodowe, i będą sankcje.  Czy życie turysty z Niderlandów jest więcej warte od życia polskiego Prezydenta? Świat według ryżego, malina roku!

Zacząłem urlop nad polskim morzem, zadupie zgodnie z planem, plaża nasza po horyzont, mam w promowanym wielofunkcyjnym wybór ZUS czy OFE. Dopiero się rozgrzewam, laptop przyjmie wszystko. Będzie więcej, coraz więcej, szczerych postów.  Piwo globalnych koncernów w lokalnym gieesie dopełni czarę goryczy.

Krzysztof Rybiński/Salon24.pl