Czy mieszkania komunalne trafiają do najbardziej potrzebujących?
Zmodyfikowano: 03-06-2016

Władze dzielnicy ogłosiły z dumą, iż na ulicy Nizinnej budowane są kolejne mieszkania komunalne dla mieszkańców Wesołej. Kolejka chętnych na lokale komunalne i socjalne jest bardzo długa a lokali wystarczy może dla 10 % z nich. Wśród oczekujących są między innymi rodziny wielodzietne, matki samotnie wychowujące dzieci, osoby niepełnosprawne lub starsze i samotne. Wielu z nich latami czeka na upragniony kąt mieszkając u rodziny lub wydając czasem 75% rodzinnego budżetu na wynajęcie mieszkania.

Ale czy zawsze lokale trafiają do najbardziej potrzebujących? Wiele osób ma co do tego wątpliwości. System przydzielania lokali nie jest do końca sprawą transparentną. Wprawdzie w dzielnicy radni, tworzą ciało doradcze w postaci komisji mieszkaniowej, ale ich kompetencje są ograniczone jedynie do określenia czy dany wnioskodawca spełnia kryteria do ubiegania się o mieszkanie komunalne lub socjalne. Konkretne dzielenie lokali odbywa się już poza jakąkolwiek kontrolą społeczną.

Przykładem, który bulwersuje mieszkańców jednego z bloków socjalnych na ulicy Warszawskiej w osiedlu Zielona jest mieszkanie oddane pewnej pani, która od dłuższego czasu tam nie zamieszkuje. Lokatorzy sąsiednich mieszkań, nie widzą jej ani nie słyszą. Nikt nie hałasuje, ani nie zużywa prądu ( spisali nawet licznik). Ten zaskakujący fakt został przez Radną Beatę Nowosielską zgłoszony jesienią 2015 roku naczelnikowi wydziału ds społecznych i lokalowych Piotrowi Zielińskiemu. Sąsiedzi "pustostanu" spodziewali się kontroli pracowników urzędu dzielnicy, oficjalnego "spisania" licznika energii elektrycznej. Ku ich zaskoczeniu nic takiego nie nastąpiło, zamiast tego lokatorka zaczęła nieco częściej zaglądać do swojego mieszkania tak jakby otrzymała informację, iż opuszczone mieszkanie zaczyna wzbudzać pewne zainteresowanie.

Podczas majowej sesji Rady Dzielnicy, Radna Pani Krystyna Szyszko ponownie poruszyła kwestię tego lokalu, ale Pan Burmistrz wyjaśnił jedynie, że odzyskanie lokalu jest sprawą dla dzielnicy trudną bo wymaga sądowej eksmisji.

Dlaczego zatem urząd dzielnicy nie interesował się zgłoszeniem, że lokal pozostaje niezamieszkały pomimo ogromnej kolejki oczekujących? Nikt oficjalnie nie spisał liczników i nie zrobił kilka "niezapowiedzianych" wizyt aby mieć podstawy do odzyskania mieszkania? Skąd lokatorka miała informację, że należy pokazywać się częściej pozostałym mieszkańcom bloku i w sprawie jej przydziały była interwencja radnej?

Z pewnością zakończenie inwestycji na ulicy Nizinnej wzbudzi znów ogromne poruszenie wśród oczekujących na lokale z miejskiego zasobu mieszkaniowego i tym razem miejmy nadzieję, iż trafią do naprawdę potrzebujących.

Komentarze


Czytaj także:

LechKaczynski.org Ruch Społeczny im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Alternatywa Pol(s)ka bez kompleksów Program PiS 2014 Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów PiS.tv Prawa Strona Północnego Mazowsz Biuletyn Informacji Publicznej PiS