Państwo może zyskać aż 90 mln oszczędności gdyby referendum odbyło się wraz z wyborami parlamnetarnymi
Zmodyfikowano: 18-08-2015

Referendum, które ma odbyć się  6 września, a które było de facto elementem kampanii wyborczej Komorowskiego wzbudza coraz większe kontrowersje. Chodzi tutaj o sens jego przeprowadzenia oraz konieczności przeprowadzenia go na 2 miesiące przed wyborami parlamentarnymi.  Pod tym względem o wiele lepszym terminem byłby 25 października, czyli dzień wyborów parlamentarnych, dzięki temu nie trzeba by było płacić za podwójną prace komisji wyborczych i reszty kosztów administracyjnych związanych z przeprowadzeniem referendum.  

 Poza pytaniem o JOW-y ("Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?") pozostałem dwa pytania są pozbawione sensu (pytanie dot. rozstrzygania wątpliwości podatkowych na korzyść podatnika, bo kto by chciał aby były roztrzygane na korzyść skarbówki?), albo fatalnie skonstruowane i niczego w praktyce nie zmienią ("Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?" - nawet odpowiedź przecząca niczego jeszcze nie zmieni).

Z uwagi na fakt, że JOW-y nie zagwarantują odpowiedniej frekwencji do tego, aby uznać wyniki referendum za wiążące, należałoby rozpatrzyć czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby całkowite odwołanie "referendum Komorowskiego" z 6 września i rozpisanie nowego referendum w dniu wyborów parlamentarnych, tj. 25 października. Korzyści z takiej zmiany byłby co najmniej trzy:

1) Po pierwsze - koszty. Organizacja referendum 6 września pochłonie ok. 100 mln zł, co - rzecz jasna - małą kwotą nie jest. Gdyby jednak połączyć referendum z wyborami do parlamentu, to można by spokojnie przyoszczędzić z 90 mln zł. W takich okolicznościach nie trzeba by było wypłacać podwójnych pensji członkom komisji wyborczych (referendalnych), dwukrotnie organizować lokali wyborczych (referendalnych), czy też podwójnie wszczynać całej machiny proceduralnej przez PKW/KBW.

2) Po drugie - frekwencja. Organizacja referendum 6 września niemal gwarantuje brak odpowiedniej frekwencji do tego, by wynik referendum uznać za wiążący. Co z tego, że Polacy, którzy pójdą na referendum zdecydują o tym, aby zmienić dotychczasowy sposób finansowania partii politycznych czy opowiedzą się za JOW-ami w wyborach do Sejmu, skoro absolutnie nie będzie to miało żadnego znaczenia dla dalszego procesowania tych spraw przez władze. Aby referendum było wiążące musi się odbyć 25 października. Inaczej 100 mln zł będzie kwotą wyrzuconą w błoto.

3) Po trzecie - pytania. Tak jak wspominałem powyżej - referendum z 6 września ma lipne 2 z 3 pytań. Referendum 25 października mogłoby składać się z pytania o JOW-wy oraz trzech dodatkowych pytań, których platformiana ekipa bała się najmocniej, czyli: pytania o status Lasów Państwowych, pytania o wiek emerytalny oraz pytania o możliwość posyłania 6-latków do szkół. Ponadto można by przeredagować pytanie o finansowanie partii politycznych, tak by miało ono sens i w przypadku opowiedzenia się społeczeństwa po którejś z opcji, zmuszało polityków do podjęcia odpowiednich kroków prawnych.

Otwartą pozostaje kwestia, czy prezydent Andrzej Duda będzied mógł  odwołać ogłoszone przez swojego poprzednika referendum, a jednocześnie zapowiedzieć na 25 października nowe - z pytaniami, o które bardziej interesują Polaków? Najbliższe dni pokażą czy będzie taka możliwość. 

 

źródło: niewygodne.info.pl 

Komentarze


Czytaj także:

LechKaczynski.org Ruch Społeczny im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Alternatywa Pol(s)ka bez kompleksów Program PiS 2014 Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów PiS.tv Prawa Strona Północnego Mazowsz Biuletyn Informacji Publicznej PiS